|
Tekst, który przygotował i opracował Tomasz Lewandowski (IID). Cyrk Zodiak- Grupa zapaleńców, zdolnych do wielkiego poświęcenia w dążeniu do własnego celu. Tak najkrócej można opisać 16 osób realizujących projekt, z dwoma trenerami włącznie. Trenujemy co tylko możemy, każdy jest w czymś dobry. Każdy jest też inny, ale wszyscy się nawzajem uzupełniamy. Dajemy show, chcemy zostać zauważeni. Historia cyrku sięga zamierzchłych czasów, w których w głowie Pawła Królika narodziła się idea cyrkowa. Napisał on prośbę o dofinansowanie, i kiedy już je dostał, zaczęły się pierwsze działania. Z czasem do cyrku zaczęli dołączać jego obecni członkowie. Cyrk się rozrastał. Ja: Jak narodziła się idea powstania Cyrku Zodiak? Królik: W trakcie mojej pracy w Berlinie w Cabuwazi z czasem doszedłem do przekonania, że praca z młodzieżą i dziećmi wykorzystując cyrk i teatr jako formę jest tym, co chciałbym robić przez całe życie. To w połączeniu z moja pasją teatru… chyba też pracy z ludźmi... oraz zakorzenionym przekonaniem, że w życiu należy być aktywnym i trzymać się swoich marzeń sprawiło, iż postanowiłem ten pomysł zrealizować. W miedzy czasie trochę spontanicznie napisałem wniosek o dofinansowanie do Europejskiego Funduszu Skautowego na projekt "Cyrk Zodiak" - złożyliśmy ten wniosek jako 81 drużyna Wędrownicza Zodiak i zupełnie spontanicznie pieniądze się pojawiła - wiec pojawił się pierwszy sprzęt i działania... czas pokazał, że ten pomysł się przyjmuje i podoba... co jeszcze bardziej mnie przekonało ... że chcę to robić. Ja: Cyrk Zodiak jest projektem pod patronatem stowarzyszenia „Tacy Sami” Czy pomysł, by rozpocząć z nimi współpracę był od początku, czy był tak samo spontaniczny? Królik: Nie, to przemyślana decyzja. Chciałem żeby cyrk zodiak pozostał projektem - Stowarzyszenie jest potrzebne jako formalny partner (podkładka pod projekty, wnioski, partner dla miasta, sponsorów itp.) Ja: Dobrze. Przenieśmy się zatem jeszcze przed Cyrk Zodiak i jego partnerów. Co sprawiło, że znalazł się druh w Cabuwazi? Królik: Przypadek. Kolega mi powiedział, że jego znajoma robi warsztaty teatralno-cyrkowo-taneczne, i spytał, czy nie chcę pojechać. Pojechałem. Tam też poznałem, wolontariuszke z Cabuwazi- Yael. Dowiedziałem się, że są partnerami projektu wolontariatu europejskiego. Kiedy 3 lata później myślałem, gdzie pojechać na wolontariat- padło na Cabuwazi. Ja: I ta sama pasja popchnęła druhna do założenia Teatru Karton? Królik: No, to było już dawno temu. To nie ja byłem inicjatorem Teatru Karton, ale jestem w tej ekipie od początku i sporo krwi wylałem w jego rozwój. Ja: A ma druh jakieś większe plany, co do tego Cyrku? Królik: Spore. Chciałbym, żeby z czasem nabrać jakości (sprzęt, profesjonalizm trenerów) tak, żeby działania pedagogiczne i zabawę uzupełnić o system kształcenia, by móc zaproponować coś w rodzaju szkoły artystycznej, która najpierw byłaby dobrym przygotowaniem do profesjonalnych szkół w Europie, a z czasem stanęła obok nich. Ja: Czyli priorytetem jest w ty momencie pozyskanie jak największej liczby pieniędzy? Królik: W bliższym czasie chciałbym, abyśmy mieli własna siedzibę, gotowana technicznie na to, aby mogły tam się odbywać treningi- nie tylko żonglerka, ale i akrobatyka, wszystko w powietrzu - trapez, chusta, chodzenie po linie, tak, by mogły tam się odbywać przedstawienia (oby z czasem regularnie kilka razy w miesiącu), konferencje, seminaria i warsztaty. Pragnę również, aby stało się to centrum młodzieżowych alternatywnych działań w Szczecinie (czyt. treningi różnych grup np. fire show ze Szczecina, grup muzycznych, tanecznych) - miejsce gdzie się „dzieje”. No i raz w roku albo co dwa lata - festiwal cyrkowy. Ja: Reasumując, chce druh stworzyć coś w rodzaju takiego mini pałacu młodzieży? Królik: I tak i nie. Mam nadzieję - coś większego może niż pałac młodzieży i raczej w kierunku cyrk/teatr. Żadnych tam zajęć szachowych czy brydża. Konkretny profil. Ja: A nie obawia się możliwości zatracenia tej pierwszej wizji. Tej sali dla cyrku, która przy muzyce, tańcach i śpiewach, może jakoś odejść na drugi plan? Królik: Nie boję się tego, ponieważ takie jest założenie. Chodzi mi o to, aby dyscypliny się przenikały, aby każdy miał możliwość trenowania się artystycznie - a artysta to nie tylko żongler. To też choć trochę akrobata, aktor, tancerz, może śpiewak. Jak pooglądasz to, co teraz robią cyrki na świecie - to zobaczysz, że jak umiesz tyko żonglować, to nie masz tam szans- musisz czasem wystąpić w zbiorowej scenie i zatańczyć. Chodzi to, aby w tym, co chcemy pokazywać mieszać dyscypliny- robić widowisko, a nie zbiór numerów. Ja: W kwestii festiwalu natomiast uważam, że przy odpowiednim porozumieniu z radą miasta, i nagłośnieniu sprawy na portalach tj. Kuglarstwo.pl wystarczy znaleźć wygodną salę gdzieś przy szkole, umówić się z dyrektorem, żeby udostępnili też klasy na ten weekend, i wszystko gra. Przecież festiwale takie jak toruńska Altergrawitacja są realizowane i nagłaśniane przy dużym udziale władz. Nie sądzi druh, że festiwal kuglarski mógłby być łakomym kąskiem dla ludzi od reklamy miasta? Królik: Tu masz oczywiście rację. Zakładam, że pierwsze edycje tak będą wyglądać.Pytanie brzmi: Jakie jeszcze elementy się na takim festiwalu mają pojawić? Czy samo spotkanie i trening na Sali, czy może konkretne warsztaty? Wtedy trzeba im zapewnić miejsca nie koniecznie na wspólnej sali. Czy do tego jeszcze prezentacje? Bo przecież wtedy już nie na sali gimnastycznej. Ja: Sądzę, że w Szczecinie jest wystarczająco dużo miejsc takich jak dziedziniec zamkowy czy sale teatralne. Królik: Sądzę, że festiwal Altergrawitacja nie był perfekcyjnie przygotowany. Ale ja się lubię czepiać. Miejscami nie mieliśmy pojęcia, co się kiedy dzieje, warsztaty niby były, ale ich nie było, panował chaos organizacyjny. Cenię sobie spontaniczność, ale bez przesady. Generalnie mam chęć zorganizowania pierwszej edycji Zodiakowej namiastki festiwalu/konwencji już w następnym roku. Na początku lipca na przykład. Ja: Czyli, że w przyszłości można się spodziewać w Szczecinie kuglarzy wysypujących się zza każdego rogu? Królik: Myślę, że aż tak dużo nam ich nie trzeba. Lepiej pozostać wyjątkowym. Raczej spodziewajmy się sceny artystyczno-cyrkowej o wysokim poziomie i dobrej organizacji. Ja: I nic dodać nic ująć. Dziękuję zatem, i życzę dobrej nocy. |